Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

czwartek

011. Cecelia Ahern - Kraina zwana Tutaj

Dziękuję za ponad 2170 wyświetleń ♥





Dzisiejszy post poświęcony jest recenzji książki "Kraina zwana Tutaj", której autorką jest chyba wszystkim nam znana Cecelia Ahern.



Na początek kilka słów o pani Ahern - jest to irlandzka pisarka oraz producentka telewizyjna urodzona w 1981 roku. Na swoim koncie ma wiele bestsellerów takich jak PS. Kocham Cię, czy Love, Rosie, które doczekały się równie popularnych ekranizacji. Autorka mieszka w Dublinie i ma dwójkę dzieci. Jako Irlandka, w większości swoich powieści dodaje wątki związane z Zieloną krainą, do której tak chętnie przybywają nasi rodacy. Jeżeli chodzi o jej twórczość, to Kraina zwana Tutaj, jest pierwszą powieścią tej autorki, jaką miałam przyjemność przeczytać. Przyznaję szczerze, że wcześniej autorkę tą kojarzyłam wyłącznie z filmu PS Kocham Cię, który nie przypadł mi do gustu - stąd też na początku ciężko było mi się do niej przekonać. Zaryzykowałam jednak!

Zapewne każdy z nas w całym swoim życiu zgubił niejedną rzecz, czasami ważną, czasami mniej istotną dla nas. Zapewne też każdy z nas zna tą irytację związaną z nagłym, niemożliwym do wytłumaczenia zniknięciem różnych przedmiotów: takich jak skarpetka, która bezpowrotnie zaginęła w czeluściach prania, zabawka z dzieciństwa, druga rękawiczka do pary. Sytuacja zaczyna się komplikować, gdy tymi zaginionymi obiektami są nie przedmioty, a osoby, czego właśnie doświadcza nasza główna bohaterka, Sandy Shortt.

Sandy, to 34 letnia kobieta, która od czasu gdy miała 10 lat zaginęła jej koleżanka ze szkoły - Jenny-May, mimo, że nie przepadały za sobą, Jenny-May znęcała się psychicznie nad naszą bohaterką, to dziewczynka wraz ze swoim zaginięciem zabrała ze sobą część jej duszy. Od tej pory Sandy popadła w obsesję na punkcie odszukiwania zaginionych rzeczy, a w przyszłości również i osób. Gdy stała się dorosła, postanowiła dołączyć do Policji - i tak też zrobiła, jednak po kilku latach stwierdziła, że to nie dla niej i postanowiła wziąć sprawę we własne ręce zakładając agencję poszukującą zaginionych osób. Sandy integrowała rodziny, które szukały swoich bliskich od wielu lat, pomagała im się pozbierać po utracie rodziny, przyjaciela, miłości oraz robiła wszystko, co w jej mocy by ich odnaleźć. Kochała swoją pracę i to, że dzięki niej dawała tym wszystkim osobom nadzieję. Akcja zaczyna się toczyć w momencie, gdy podejmuje się pomocy nijakiemu Jackowi Ruttle - mężczyźnie, któremu rok temu zaginął brat, który od tej pory nie mógł powrócić do normalnego życia i nigdy nie poddał się w poszukiwaniach. Sandy jedzie do Limerick, na umówione spotkanie z Jackiem. Gdy trafia na miejsce, postanawia udać się na jogging, który miała w zwyczaju regularnie uprawiać. Kobieta nagle zauważa tajemniczą ścieżkę, którą postanawia podążyć. Mija parę minut, gdy orientuje się, że znalazła się w dziwnym, innym miejscu. Z czasem okazuje się, że Sandy trafiła do miejsca, do którego trafiają wszystkie zaginione osoby, przedmioty, zapachy, wspomnienia. Okazuje się, że miejsce to nazywa się Tutaj, i nie ma z niego wyjścia... Sandy ma nadzieje na to, że znajdzie tam brata Jacka oraz... Jenny-May. Na początku ciężko jest jej odnaleźć się w nowym wymiarze, jednak nawiązuje tam nowe przyjaźnie i postanawia stać się łączniczką osób zaginionych oraz wspomnień ich bliskich.

W książce równolegle toczy się historia Jacka, który jest tak bardzo zafascynowany Sandy, którą do tej pory znał wyłącznie z rozmów telefonicznych i który pokładał w niej jedyne i ostatnie nadzieje odnalezienie brata DonalaPo tym, gdykobieta nie przychodzi na umówione z nim spotkanie postanawia ją poszukać. Na skraju lasu znajduje jej samochód, a w nim teczkę z dokumentami na temat jego brata. Jack uważa, że Sandy również zaginęła i podejmuje się próby jej odszukania. Z czasem Jack poznaje jej byłych klientów, znajomych, rodziców podróżując po Irlandii. Wraz z nowymi ludzmi, do życia Jacka wpływają swieże punkty widzenia, które pomagają mu się uporać z pewnymi problemami.


Podsumowanie:  Tak jak jest to wspomniane na okładce - książka z wdziękiem łączy elementy fantastyczne z rzeczywistością. Jest to idealna ciepła oraz lekka lektura na długie zimowe wieczory. Nie jest to ani typowa obyczajówka, ani typowy romans, jest to powieść jedyna w swoim rodzaju. Tak jak wspominałam to na początku wpisu - jest to pierwsza książka tej autorki, z którą się spotykam i jest to dla mnie pozytywne spotkanie. Spodobał mi się lekki styl pisania autorki, który jest dobra alternatywą do kryminałow i horrorów, które ostatnimi czasy czytam najczęściej. Dialogi, na które tak często zwracam uwagę, nie rażą sztucznością, wszystko podczas czytania wydaje się być jak najbardziej naturalne. I to, na co również zwracam uwagę przy każdej książce, czyli jej podział - tutaj również się nie zawiodłam, jest ich aż 55, z czego każdy składa się średnio z 10 stron. To, co w książce również przypadło mi do gustu, to właśnie wcześniej wspomniane elementy fantastyczne, dzięki nim ksiązka jest niepowtarzalna oraz ciekawa. Książkę mogę polecić każdej miłośniczce powieści pani Ahern, która jeszcze nie miała do czynienia z tą pozycją oraz każdej osobie, która lubi od czasu do czasu przeczytać ciepła, lekką powieść.


Ocena: 7,5/10
ISBN: 978-83-7758-513-9
Wydawnictwo: Akurat, Warszawa 2013
ilość stron: 317



Read More

poniedziałek

009. Yrsa Sigurðardóttir "Weź moją duszę"

Dziękuję za ponad 1670 wyświetleń! ♥


Dzisiejszym postem będzie recenzja książki Yrsy Sigurðardóttir  pt. "Weź moją duszę". Yrsa Sigurðardóttir to islandzka autorka urodzona w 1963 roku w Reykjaviku. Z wykształcenia i z zawodu jest inżynierem budowlanym, jednak to nie kolidowało z tym, by się stała najpopularniejszą pisarką w historii Islandii, a takim mianem się ją określa. W swoim dorobku ma powieści dla dzieci, horrory oraz chyba najpopularniejsze - cykle powieści kryminalnych z prawniczką Thorą jako bohaterką na czele. Do cyklu tego najleżą książki: Trzeci Znak, Weź moją duszę, W proch się obrócisz, Lód w żyłach, Spójrz na mnie i Statek śmierci. Książka, którą przybliżę Wam dziś jest drugim tomem "przygód" Thory.
Fabuła książki toczy się głownie w luksusowym hotelu spa, na półwyspie Snaefellsnes, do którego Thorę zaprasza jego właściciel - Jonas. Nasza bohaterka nie jedzie tam jednak odpoczywać, jednak jedzie tam w celach zawodowych. Właściciel obiektu zarzeka się, że budynek w momencie zakupu posiadał ukrytą wadę, o której nie wspominano w momencie zawierania umowy sprzedaży. Uważa, że budynek ten jest nawiedzony przez duchy i inne zjawy, które skutecznie uniemożliwiają funkcjonowanie obiektu w stylu New Age, straszą uduchowionych pracowników oraz odpychają potencjalnych nowych klientów. W związku z tą "wadą" Jonas domaga się odszkodowania od poprzednich właścicieli. W sprawie tej ma mu pomóc Thora, kobieta, która mimo wszystko w duchy nie wierzy, stąpa twardo po ziemi ale która jednak decyduje się pomóc Jonasowi. Bardzo szybko po jej przyjeździe dowiadujemy się, że niedaleko plaży znaleziono ciało architektki Birny, która pracowała w hotelu. Thora dowiaduje się, że dziewczyna była na tropie rozwiązania mrocznej tajemnicy sprzed lat. Nasza prawniczka postanawia zająć się dwoma śledztwami, które z pozoru wydają się być banalne - rzekomą historią duchów oraz zabójstwem Birny, ponieważ o morderstwo zostaje oskarżony Jonas. Bardzo szybko jednak okazuje się, że sprawa jest bardzo skomplikowana, ponieważ ciągle objawiają się nowe fakty, nowi ludzie, nowe zbrodnie, które sprawiają, że nasza główna bohaterka zaczyna wątpić w niewinność wszystkich ludzi żyjących w okolicy.

Co głównej bohaterki, to wzbudziła we mnie jak najbardziej pozytywne uczucia i mimo, że bohaterka ta jest o wiele starsza ode mnie oraz dzielą nas również doświadczenia życiowe , to myślę, że mogłabym się z nią utożsamiać, ze względu na podejście do spraw, dystans oraz dociekliwość.

Książka opowiada o mrocznych zagadkach sprzed lat, zaczynając od pierwszej połowy XX wieku kończąc na zbrodniach popełnionych w wieku XXI. Poznajemy specyfikę tragizmu tego miejsca, a lektura ta ukazuje nam to, jak wiele zbrodni i strasznych czynów można popełnić będąc pod wpływem zazdrości, zawiści i zachłanności.

Cieszę się, że w książce zawarty jest motyw duchów oraz tajemnic z przeszłości, ponieważ jest to coś, co uwielbiam i w czym odnajduję się najbardziej. Kolejnym wielkim autem jest fakt, w jak łatwy
sposób autorka buduje napięcie, przez które nie możemy oderwać się od lektury i z niecierpliwością czekamy na następne słowa, stronę, rozdział. Yrsa przybliża nam również historię i tą wojenną i społeczną Islandii gdy autorka przez przypadek trafia na stare pudła z pamiątkami nazistowskimi. Dowiadujemy się również wiele o mentalności ludzkiej, o prastarych wierzeniach ludów mających swe korzenie w czasach pogańskich, o folklorze, legendach oraz sposobie postępowania żyjących tam społeczności.
To, na co również zwróciłam uwagę, to opisy przyrody. Autorka sprawnie posługuje się językiem literackim opisując nam łąki, urwiska, plaże, trawy porastające powulkaniczne tufy czy gejzery tak charakterystyczne dla krajobrazu Islandii. Jako, że sama jestem zafascynowana Skandynawią i jej kulturą, tak też byłam w siódmym niebie czytając o tych pięknych terenach.

Wszystkie zdjęcia Islandii w tym poście pochodzą z cudownego bloga icelandicphoto.

Jednak to, co zachwyciło mnie najbardziej w książce, to właśnie lekkość budowania napięcia i czytania, wyczuwalne zdrowe zdystansowanie do świata, spraw, ludzi, tak bardzo charakterystyczne dla ówczesnych ludów Północy, sprawnie i subtelnie dodany poboczny wątek obyczajowy oraz świetny humor, który pomimo mrocznego klimatu wpasował się tam doskonale.

Podsumowanie:  Podchodząc do tej książki wiele wymagałam oraz miałam bardzo wysokie oczekiwania co do autorki i przyznaję bez bicia - nie zawiodłam się. Jest to pierwsza książka przeczytana w 2016 roku i bardzo się z tego cieszę, że to właśnie z nią weszłam w nowy rok. Jeżeli chodzi o ogólną budowę, to nie mam nic do zarzucenia, tak jak lubię, książka podzielona była na rozdziały, każdy obejmował inny dzień oraz wiele podrozdziałów, dzięki czemu czytało się ją bardzo dobrze. Jestem zachwycona tą powieścią i już nie mogę się doczekać, aż sięgnę po "Statek śmierci" oraz "Pamiętam Cię" tej samej autorki, które kupiłam w listopadzie w ciemno. Autorka ta nie należy do najpopularniejszych, jednak szczerze Wam ją polecam. Książka jest doskonała! Zdecydowanie jest to dla mnie moje prywatne odkrycie roku, mam nadzieję, że następne 362 dni będą równie wspaniałe pod względem czytelniczym!


Moja ocena: 10/10
ISBN: 978-83-7758-860-4
Wydawnictwo: Muza, Warszawa 2014
Liczba stron: 382


Read More

niedziela

008. Joanna Pypłacz - August Nacht.


Tradycyjnie dziękuję za ponad 1400 wyświetleń, to prawie o 300 więcej niż wczoraj ♥

Dzisiejszym postem będzie recenzja, na celownik teraz bierzemy książkę Joanny Pypłacz "August Nacht"




Miałam ostatnio przyjemność przeczytania debiutanckiej jeżeli chodzi o beletrystykę powieści Joanny Pypłacz - autorka jest filolożką klasyczną, ma w swoim dorobku publikacje naukowe.  Gdy dowiedziałam się, że “August Nacht”, bo tak intrygująco zatytułowana jest ta książka jest gotycką powieścią fantasy nie mogłam się doczekać, aż trafi ona w moje ręce. Dlaczego? Po prostu fascynuję się tymi klimatami :) . Nie miałam dużego doświadczenia z powieściami gotyckimi, więc nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać, to, co mogę powiedzieć o tej książce, to fakt, że nie spotkałam się jeszcze z taką fabułą, co jest plusem. Co do samej fabuły…


Akcja powieści rozpoczyna się w 1791 roku, a głównym miejscem akcji jest ówczesna Hiszpania, a dokładnie Kantabria i Asturia. Powieść rozpoczyna się w pozornie sielankowy i nieoczekiwany sposób, a mianowicie rozpoczyna się balem. Balem przebierańców wydanym przez księcia de Valsombra. Muszę przyznać, że początek mnie mocno zdezorientował- w końcu radosna zabawa arystokratów to niekoniecznie to, co kojarzy nam się z mrocznymi klimatami.

Akcja jednak zaczęła się szybko rozwijać, w momencie pojawienia się syna księcia - Cesara, zwanego również markizem de Viciosa (tytuł ten przyjął razem z gotyckim zamkiem, którego stał się właścicielem). Myśląc arystokratyczny młodzieniec prawdopodobnie mamy przed oczami zadufanego, “wypacykowanego ;)” panicza, który jedyne co dostrzega, to czubek własnego nosa. Jeżeli chodzi o postać Cesara- nic bardziej mylnego. Cesar, w odróżnieniu od swojego ojca postrzega świat inaczej, z reguły jest samotnikiem, jednak otacza się w towarzystwie ekscentrycznego Lorda Ravensdale - Anglika, który swą złą sławę zawdzięczał swoim rewolucjonistycznym sympatiom. Cesar sam w sobie jest postacią skłonną do melancholii, przywodzi nam na myśl romantycznych bohaterów, indywidualistów oraz czy też osoby cierpiące na weltschmerz. Mimo wszystko jednak panuje spokojna atmosfera.

Nagle na balu pojawia się tajemniczy mężczyzna o białych włosach, bladej karnacji oraz w weneckiej masce il dottore della peste - lekarza od śmierci, która przypomina nam o średniowiecznej zmorze dżumie i lekarzach przychodzących do pacjentów w ochronnej charakterystycznej masce z ptasim dziobem. Mężczyzna ten wzbudził nieprzyjemne emocje w Cesarze, zauważył że tajemniczy przybysz skierował się wprost do siedziby jego ojca, jednak nie mógł nic wywnioskować z ich rozmowy, gdyż nie rozumiał języka niemieckiego, którym ci mężczyźni się porozumiewają. Co się dzieje później? Okazuje się, że ten tajemniczy przybysz, to August Nacht, nieślubny syn, bękart weneckiej śpiewaczki o niemieckim pochodzeniu i księcia de Valsombra. Kobieta, gdy straciła głos, co automatycznie uniemożliwiło jej kontynuowanie kariery postanowiła przybyć z Wenecji, do Hiszpanii z nadzieją, że książe de Valsombra zaakceptuje syna i wesprze ich materialnie. Książę jednak nie przyznał się do chłopca, okazał się być podłym konformistą wykorzystującym kobiety.

Lata choroby matki, ubóstwa, liczenia się z każdym groszem i ciężkiej pracy przepełniły Augusta goryczą, obsesyjną nienawiścią i chęcią zemsty. Wszystkie te wydarzenia sprawiły, że August musiał podjąć się zawodowej pracy, interesował się medycyną, to też z czasem stał się cenionym w Wenecji lekarzem. Młody mężczyzna jednak z czasem przestał rozróżniać dobro i zło, zamiast pomagać ludziom- zajmował się nie tylko sporządzaniem lekarstw, ale też i trucizn mających na celu eliminację poszczególnych osób, co wzbogaciło jego majątek. Okazało się, że w ówczesnych realiach cena śmierci była o wiele wyższa niż cena życia.  August, jako dorosły już mężczyzna postanawia zemścić się na ojcu oraz bracie, który mimo, że nawet nie wiedział o jego istnieniu to już stał się jego śmiertelnym wrogiem.

W trakcie czytania poznajemy wiele barwnych (o ile to stosowne określenie w tym gatunku…) postaci, najczęściej pojawiające się to: Blanca Morales, córka miejscowego pijaka, późniejsza hrabina, obiekt westchnień wielu mężczyzn, ale też i powód jeszcze większej nienawiści pomiędzy dwoma kochającymi ją braćmi. Poznajemy również Idunę - przyjaciółkę Augusta, starszą kobietę znającą się jak nikt na truciznach i właściwościach roślin. To, co łączy kobietę i tytułowego bohatera to nie tylko znajomość, ale też i wspólna nienawiść do księcia de Valsombra, który przez swoje słabości do kobiet, zabaw i polowań doprowadził do śmierci jej kilkuletniego synka. Oprócz nich poznajemy również postacie dopełniające tło - służący księcia -Ausencio, matka Augusta- Dorothea Nacht czy pomocnik Cesara- Aitor.

Podsumowanie: Jeżeli chodzi o budowę książki to jej mocnym atutem jest fakt podzielenia jej na 33 ciekawie zatytułowane rozdziały nie mające z reguły więcej niż po 10 stron. Dzięki temu książkę czyta się przyjemnie oraz szybko. Jej mocną stroną jest również występowanie licznych sentencji łacińskich, niemieckich, włoskich oraz hiszpańskich, zabieg ten urozmaica czytanie. Warto również zwrócić uwagę na okładkę, która bardzo przypadła mi do gustu. Co do jej minusów, które niestety w niej występują, to dosyć banalne dialogi, przypominające nieco literaturę dla młodzieży/dzieci, logika podejmowania działań niektórych bohaterów, absurdalne wątki takie jak - obsesyjna miłość do osoby, z którą się nigdy nie rozmawiało oraz niestety ciągłe powtórzenia fraz “gotycki zamek, “gotycka wieża”.

Powieść ta przede wszystkim ukazuje obsesyjną rządzę zemsty i nienawiść (ta do ojca paradoksalnie łączyła dwóch braci) i siłę karmy powracającej jak bumerang (groteskowe, ale jakże zasłużone śmierci). “August Nacht” przedstawia również dwie strony miłości- tą pierwszą odwzajemnioną jako przepełniające szczęściem uniesienia oraz drugą platoniczną, szaloną, obsesyjną doprowadzającą do obłędu. Jest tu również wiele zbrodni, morderstw, otruć, nieustannie przewijający się wątek zielarski przybliżający nam właściwości roślin takich jak Belladonna, czy legenda o krzyku Mandragory ;). Wątki te od razu przynosiły mi na myśl zespół Inkubus Sukkubus, piosenkę “Belladonna and Aconite” oraz cudowną Candię śpiewającą “...Hemlock, Henbane, Aconite, Belladonna, Opium, Thornapple, Cinquefoil, Mandragora...”. Oprócz tego występują też wątki o poświęceniu, wątki mroczne, zbiorowe samobójstwa, świadome pozbawianie się życia, rozkładając zwłoki ukazujące się jako widma przeszłości. Autorka wprowadza nas również w wspaniały świat fantastycznych wierzeń tamtejszych ludów, zjaw, tajemniczych orszaków przynoszących nam na myśl motywy dzikiego gonu występujące w “Wiedźminie” czy nawet i “Potopie” Sienkiewicza. Warty wspomnienia jest również wątek mówiący o nieciekawej pozycji kobiety w tamtym czasie, jako przedmiotu, własności mężczyzny, oraz iście inkwizycyjnych praktykach kardynałów.



Ocena:6/10
Wydawnictwo: Bellona, Warszawa 2015
ISBN: 978-83-11-13565-9
Liczba stron: 267
                                       

                                          A wy macie swoje ulubione gotyckie powieści?

Read More

wtorek

004. Katarzyna Bonda - Florystka.






Na początku pragnę podziękować za ponad 400 wyświetleń! ♥

Tej recenzji nie planowałam wcześniej, jednak stwierdziłam, że skoro skończyłam książkę kilka dni temu, to lepiej będzie napisać ją "na świeżo", niż po upływie kilku tygodni :) Dziś zajmę się książką "Florystka" Katarzyny Bondy.

Może najpierw opowiem coś o samej autorce. Katarzynę Bondę nie trzeba wielu osobom przedstawiać, albowiem jest uważana za królową polskiego kryminału oraz jest najpopularniejszą rodzimą  autorką powieści kryminalnej. Bonda zadebiutowała w 2007 roku powieścią "Sprawa Niny Frank", tym samym rozpoczynając cykl książkowy z głównym bohaterem Hubertem Meyerem, Wraz z nowym cyklem, wprowadziła ona do polskiej literatury motyw oraz postać psychologa śledczego. Autorka w 2008 roku wydała również książkę "Polskie morderczynie", a w 2014 roku rozpoczęła nowy cykl "Cztery żywioły Saszy Załuskiej", czyli tetralogię, z której do tej pory ukazały się dwa pierwsze tomy "Pochłaniacz" i "Okularnik".

Książka, na której skupię się dziś to "Florystka" i jest to trzecia i ostatnia część cyklu z psychologiem śledczym Hubertem Meyerem. Muszę z żalem przyznać, że niestety nie miałam możliwości przeczytania poprzednich tomów, jednak mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni.
Głównym bohaterem jest ww. Huber Meyer, pochodzący z Katowic, w średnim wieku, z początku pracujący w policji, jednak z czasem dzięki własnym staraniom z komendach zaczęto tworzyć posady profilerów, czyli psychologów śledczych. W tej części książki Huber, mimo, że jest autorytetem wśród polskich profilerów, to jego reputacja została nadszarpnięta, poprzez błąd, który popełnił w ostatnim śledztwie. W związku z błędem, Meyer postanawia rzucić pracę w policji, oddać odznakę i przeprowadzić się do Jakunówka - do domu jego rodziców, w środku lasu z dala od cywilizacji. Z czasem jednak jego sielanka zaczyna się komplikować razem z pojawieniem się w książce nowych postaci oraz zaskakujących wątków.
Akcja toczy się w dwóch płaszczyznach, pierwsza, główna - służbowa, Meyer zgadza się pomóc w rozwikłaniu zagadki zaginięcia małoletniej dziewczynki - Zosi, oraz w drugiej-prywatnej - ktoś próbuje wrobić głównego bohatera przy okazji skutecznie uprzykrzając mu życie. Jeżeli chodzi o główny wątek, to sprawa mimo, że z początku wydaje się być łatwa, bardzo szybko zaczyna się coraz bardziej komplikować - dowiadujemy się, że w tej okolicy kilka lat wstecz miała miejsce podobna zbrodnia oraz osoby, które były w nią zamieszane stają się podejrzane również w przypadku zaginięcia dziewczynki.
Oprócz Huberta, na samym początku poznajemy również Lenę, byłą studentkę i kochankę Meyera, ta młoda dziewczyna, z mimo wszystko trudną przeszłością jest zaintrygowana Meyerem, podziwiając jego pracę i chcąc się od niego uczyć. Drugą postacią jest przyjaciel Meyera z policji - Doman, to właśnie on namawia go do przyjazdu do Białegostoku i przyłączenia się do śledztwa. Oprócz tych postaci, poznajemy również tytułową Florystkę - Olę, matkę zamordowanego kilka lat wcześniej Amadeusza, która jest przekonana, że go widzi, słyszy i czuje oraz postacie drugoplanowe takie jak: matka Zosi, Pilecki czy Eliza Fal.

W książce oprócz zacisza w Jakunówku, osiedli w Białymstoku, kwiaciarni florystki mamy "przyjemność" odwiedzić chyba dwa z najbardziej klimatycznych miejsc w książce - Las Wisielców oraz szpital psychiatryczny w Horoszczy.
Kolejnym wartym zwrócenia uwagi jest motyw kwiatów, szczególnie amarylisów. Autorka poprzez postacie w książce perfekcyjnie ukazuje życie człowieka w cyklu życia  tychże kwiatów. Jest to motyw znacznie uatrakcyjniający czytanie i dzięki temu książka różni się od innych typowych dla tego gatunku.

Katarzyna Bonda skutecznie zwodzi nas, czytelników podsuwając kolejnych podejrzanych, przez co non stop jesteśmy pewni, że zbrodniarzem jest co fragment to inna osoba. Sama byłam już niemal pewna kto nim jest, gdy w ostatnich kilkudziesięciu kartkach książka pokazała mi, że jest zupełnie inaczej.
"Florystka", to przede wszystkim opowieść o bezgranicznej miłośći, wrażliwości, słabościach, ale również też i o tym, jak łatwo jest manipulować i pogrywać ludźmi będącymi pod wpływem żalu, jak można doprowadzić takiego człowieka do szaleństwa, obłędu i emocjonalnej ruiny.

Podsumowanie:  Książka jest naprawdę godna uwagi każdego czytelnika lubującego się w kryminałach oraz dla każdego fana innych książek Katarzyny Bondy - na 99,9% się nie zawiedziecie. Książka jest naprawdę ciekawa, jednak myślę, że przez ogromną ilość kartek, ciężko jest ją "wciągnąć" jednym tchem, dlatego trzeba jej poświęcić kilka- kilkanaście dni. Co do fabuły jak i postaci, nie mam tutaj nic do zarzucenia. Jeżeli chodzi o dialogi, na które tak często zwracam uwagę, to wypadły niesamowicie naturalnie, co nieczęsto stwierdzam i co cieszy mnie niezmiernie. Mam nadzieję, że w nowym roku uda mi się dorwać poprzednie części cyklu z Hubertem Meyerem, ale także i serię z Saszą Załuską. Jeżeli chodzi o minusy, to jest nim przede wszystkim brak podzielenia na kilka/kilkanaście rozdziałów, dzięki temu czytałoby się książkę dużo sprawniej. Co do określenia, że Katarzyna Bonda jest królową polskiego kryminału - zgadzam się z tą opinią bezwarunkowo :)

Ocena końcowa: 7/10
ISBN: 978-83-7758-961-8
Wydawnictwo: Muza, Warszawa 2015
Liczba stron: 575





Read More

poniedziałek

003. Arturo Perez-Reverte - Klub Dumas | + "Dziewiąte Wrota"

Dziękuję wszystkim za ponad 250 wyświetleń! 

Właśnie jestem świeżo po skończeniu "Klubu Dumas", dlatego też dzisiejszy post będzie poświęcony recenzji tejże książki.
Na początek opowiem co nie co o autorze książki i jego dobytku. "Klub Dumas" napisał hiszpański powieściopisarz Arturo Perez-Reverte urodzony w 1951r. w Cartagenie. Autor świetnie odnajduje się w zagadkach, intrygach oraz historii. Oprócz Klubu Dumas, autor ma też w swoim dorobku książki takie jak "Szachownica flamandzka","Fechmistrz" czy "Ostatnia bitwa templariusza". Osobiście dane mi było przeczytać dwie jego książki, pierwszą była właśnie ww. Szachownica flamandzka oraz dzisiaj skończony Klub Dumas. Szachownica flamandzka była opowieścią przede wszystkim o kryminalnej i historycznej intrydze, sztuce i obsesyjnej nadopiekuńczości. I oczywiście o szachach, które swego czasu uwielbiałam, ale o tej książce opowiem kiedy indziej.

Dziś skupię się na "Klubie Dumas", czyli chyba najpopularniejszej powieści tego autora. Głównym bohaterem książki jest Lucas Corso, doświadczony i wyrachowany łowca książek, którego wiara jak sam o tym wspomina kończy się wiarą w procent i zysk, który dostaje od transakcji i zleceń. Jest to bohater z jednej strony prosty, a z drugiej skomplikowany i złożony. Sam siebie nie określa jako miłośnika sztuki czy też literatury, jednak w obu przypadkach ma spory zasób wiedzy. Do rąk Corsa, chodzącego ciągle w okularkach, z króliczym uśmiechem na twarzy i brezentową torbą trafia rękopis "Wina Andegaweńskiego" - jednego z rozdziałów powieści A.Dumasa "Trzej Muszkieterowie" . Poprzednim jego właścicielem owego rękopisu był zamożny biznesmen, Enrique Taillefer, który został znaleziony martwy we własnym domu, wisząc na lampie...  Zadaniem Corsa jest sprawdzenie czy oby na pewno jest to autentyczny rękopis mistrza powieści przygodowej Alexandra Dumasa. Lucas Corso równolegle dostaje również zlecenie od bibliofila Vara Borji, którego pasją jest kolekcjonowanie ars diavoli, czyli książek o wiedzy tajemnej, wiedzy mówiącej o tym, jak przywołać Księcia Ciemności - Szatana. Książka ta pochodzi z 1666 roku i jedyne co o niej wiadomo, to że jej autor za samo jej napisanie podczas inkwizycji spłonął na stosie, to, że autor zaczęrpnał ryciny i rysunki z Delomelanikonu, diabelskiej księgi rzekomo napisanej przez samego Lucyfera.  Wiadomy zostaje jeszcze jeden, bardzo ważny fakt, a mianowicie to, że do dzisiejszych czasów zachowały się trzy oryginalne egzemplarze. Varo Borja jest przekonany, że tylko jeden z nich jest autentyczny dlatego zleca Lucasowi sprawdzenie pozostałych dwóch egzemplarzy i porównanie ich do jego.
Teoretycznie jest to proste zadanie, jednak z czasem wszystko zaczyna się komplikować, dają się we znaki nowe postacie, taka jak wdowa po biznesmenie Liana, przyjaciel Corsa La Ponte, tajemnicza dziewczyna towarzysząca mu we wszystkich jego podróżach oraz prześladujący go mężczyzna z blizną. Szybko się okazuje, że wszystkie te postacie mają coś wspólnego z obiema książkami, a niektóre z nich nawet się z nimi utożsamiają. Nasz główny bohater z czasem uczy się tego, że nikomu nie wolno ufać...
Klub Dumas, to książka, w której znajdziemy wspaniałe opisy wielkich bibliotek, pasji do czytania oraz tego, jak łatwo ta pasja może się zamieniać w obsesję, która skłania nas do strasznych czynów. Klub Dumas to również wspaniała powieść interpretująca "Trzech Muszkieterów" na nowo, rzuca cień i światło na bohaterów książki, przez co zmienia się nasz punkt widzenia oraz inspiruje nas do przeczytania jeśli nie na nowo, to po raz pierwszy dzieło Aleksandra Dumasa.
Oprócz motywu książek i podróży po Europie, znajdziemy też motyw tajemniczej towarzyszki, młodej dziewczyny, która postanowiła być osobistym aniołem stróżem Corsa, jednak ta młodziutka dziewczyna, posługująca się imieniem i adresem jednej z najpopularniejszych postaci z powieści Artura Conana Doyle'a za nic w świecie nie chce zdradzić dlaczego go chroni i kim tak na prawdę jest.
Autor zbudował  znakomite napięcie oddające sensacyjny oraz urokliwy klimat miejsc oraz wydarzeń opisywanych w powieści.

Książka stała się też inspiracją dla Romana Polańskiego, który w 1999r. postanowił ją zekranizować pod tytułem "Dziewiąte Wrota". W głównej roli obsadzono cudownego Johnny'ego Deppa, stąd też te grafiki w poście :). Co do filmu to ech.. Po 30 minutach oglądania poddałam się, ponieważ w filmie pominięto jeden z głownych wątków - wątek Dumasa, któremu książka zawdzięczała swój urok. Nadomiar złego oprócz zmienionego wątku zmieniono również postacie, nazwy oraz miejsca, przez co nie mogłam się skupić na fabule filmu. Dziewczyna, tak często opisywana  w książce jako chłopczyca z krótkimi ciemnymi włosami, białych trampkach i błękitnej kurteczce, w filmie jest długowłosą blondynką chodzącą w parce i sneakersach ;). Gra aktorów wydawała się być dosyć sztuczna. Jedyny mocny punkt, to właśnie rola Johnny'ego Deppa, który chyba jako jedyny spisał się w swojej roli znakomicie oraz muzyka Wojciecha Killara.

Oprócz intrygującej fabuły,  w książce znajdziemy również wiele rycin oraz schematów, które znacznie uatrakcyjnią nam czytanie umożliwiając nam wcielenie się w Lucasa Corsa szukającego detali, różnic i analogii pomiędzy poszczególnymi stronami.

Podsumowanie: Jest to jedna z najciekawszych powieści jakie miałam przyjemność czytać w ostatnim czasie, lektura wciąga nas już od pierwszych kartek, zawiera wiele ciekawych rycin,  jest podzielona na sugestywne rozdziały, posiada inteligentne dialogi oraz występuje w niej wiele świetnych postaci takich jak główny bohater, jego tajemnicza towarzyszka czy wdowa Taillefer. Lekturę mogę polecić każdemu miłośnikowi zagadek z książką i historią w tle.

Ocena końcowa: 8/10
ISBN: 978-83-7758-510-8
Wydawnictwo: Muza, Warszawa 2013
Liczba stron: 350












Read More

niedziela

002. Carlos Ruiz Zafon - Pałac Północy.





Na wstępie chciałam podziękować za pierwsze ponad 100 wyświetleń strony, miło jest mieć świadomość, że to co chcemy przekazać i piszemy dociera do różnych odbiorców :).

Dziś pod lupę wezmę książkę autora, którego chyba nie muszę nikomu przedstawiać - Carlosa Ruiza Zafona, drugi tom trylogii mgły, mianowicie "Pałac Północy". 

Autor bestsellerowej serii "Cmentarz Zapomnianych Książek", kultowego "Cienia Wiatru" (którego recenzja w najbliższym czasie powinna się tu pojawić) na początku swej kariery pisał powieści, których docelowym adresatem była młodzież, tak też powstała Trylogia Mgły składająca się z "Księcia Mgły", "Pałacu Północy" oraz "Świateł Września" oraz oddzielna powieść "Marina". W poście tym skupię się na Trylogii Mgły, co do pierwszego tomu - książkę miałam okazję przeczytać ponad rok temu, stąd też nie chcę recenzować książki z takiego dystansu, jednak lektura ta należała do lekkich oraz przyjemnych jednak z dreszczykiem. Post ten poświęcę drugiemu tomowi trylogii książce "Pałac Północy".

Na samym wstępie autor zaznacza iż mimo, że pierwotnie były to książki przeznaczone dla młodzieży, nie oznacza wcale, że starsi czytelnicy nie znajdą w nich ciekawej oraz ekscytującej przygody do której nas zachęca.
Powiem szczerze, że na początku mojego zainteresowania Trylogią Mgły, to właśnie tego tomu obawiałam się najbardziej. Obawiałam się tego, że nie zaciekawi mnie, że czytając ją będę zasypiać. Czemu? Ciężko to określić, myślę, że to przez okładkę, na której w przeciwieństwie do pozostałych, statycznych, zimnych okładek książek z trylogii, które przypadły mi do gustu. Na okładce widnieje pociąg pochłonięty przez płomienie. Muszę przyznać, że motyw pociągów zawsze kojarzył mi się ze steampunkiem, do którego ciężko jest mi się przekonać. Kolejnym czynnikiem wzbudzającym moją niechęć był opis książki, mówiący, że akcja toczy się w Kalkucie - odkąd pamiętam ciężko jest mi się wczuć w świat przedstawiony, który jest zbyt odległy od tego, który znamy lub znaliśmy z własnego położenia geograficznego - tudzież Europy. Azjatyckie i indyjskie klimaty nigdy mnie nie przekonywały.

Z dużą dozą sceptycyzmu zaczęłam czytać, tutaj muszę się przyznać, że lekturę rozpoczęłam z kieliszkiem różowego wina, wmawiając sobie, że lepiej będzie mi się do niej przyswoić. Na początku faktycznie było ciężko, niby wiele się działo, jednak paradoksalnie wywarło to na mnie wrażenie statycznej, przewidywalnej historii. Moje dalsze poczynania z tą książką odbyły się już bez żadnych wspomagaczy ;) i lektura zaczęła być coraz bardziej znośna.

Książka przedstawia nam historię dwojga rodzeństwa, które zostało rozdzielone już za niemowlęcych czasów oraz grupy ich wspólnych przyjaciół. Na początku dowiadujemy się o pożarze, o dworcu i kanałach strawianych przez ogień oraz o przyjacielu rodziny - poruczniku Peake, który ratuje bliźnięta przed morderczym Jawahalem, który włada ogniem i posiada nieludzką siłę. Następnie dowiadujemy się, co się dzieje z dziećmi w późniejszym czasie. Dowiadujemy się o ich babci, która dla ich dobra postanawia ich rozdzielić, chłopca oddaje do domu dziecka, a dziewczynką postanawia zaopiekować się osobiście. Główna akcja powieści rozpoczyna się , gdy wspomniane rodzeństwo - Ben i Sheere zbliża się do osiągnięcia 16 roku życia, w przypadku Sheere nic by to nie zmieniało, gdyż dalej tułałaby się z babcią po całych Indiach, jednak dla Bena znaczyło to bardzo wiele, w momencie osiągnięcia 16 roku życia podopieczni opuszczali dom dziecka. Zanim to następuje rodzeństwo poznaje się i postanawia poszukać odpowiedzi na dręczące ich pytania takie jak "Kim jest Jawahal i dlaczego chce ich dopaść?". Grupa przyjaciół Bena deklaruje się pomóc bliźniętom. Od tego czasu wszyscy zaczynają stąpać po grząskim gruncie, doszukując się przeszłości swojej, rodziców oraz odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Wraz z postępem poszukiwań przyjaciele docierają do różnych miejsc, dowiadują się różnych historii, jednak nie każda jest prawdziwa i tylko jedna ścieżka jest słuszna... Bohaterowie staną w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa, wielu decydujących wyborów i wielu poświęceń. Książka w porównaniu do Księcia Mgły kończy się dosyć niekonwencjonalnie oraz zaskakująco.

Podsumowanie:
Mimo, że nie były to moje klimaty, to książkę przeczytałam w miarę szybko i lekko. Myślę, że gdyby akcja działa się w innej części świata, fabuła zaciekawiłaby mnie bardziej. Jednak mimo wszystko autorowi książki nie można odmówić pomysłu na nią oraz bogactwa wyobraźni. To, co odróżnia ją od pierwszego tomu trylogii, to jej forma, powieść jest wzbogacana dodatkami listów oraz wspomnień, co korzystnie wpływa na jej urozmaicenie i atrakcyjność. Kolejnym aspektem jest ilość rozdziałów - myślę, że wszystko tu zostało rozsądnie rozdzielone i cieszę się, że książka nie została napisana jednym ciągiem. Co do postaci - są dosyć wiarygodne, najciekawszą z nich myślę, że jest sam Jawahal i jego historia,  jednak dialogi wydają się być dosyć sztuczne i naciągane. Myślę, że na ocenę tę książki wpłynęły moje lekkie uprzedzenia, nie do końca uzasadnione oraz mój wiek, chyba jednak dla tej pozycji byłam zbyt wyrośnięta ;). Jednak jest to tylko moja SUBIEKTYWNA ocena i jestem pewna, że książka znalazłaby wiele fanów i zwolenników, szczególnie w grupie wiekowej 10-13 lat. Mimo, że książka w moim odczuciu wypadła średnio, to nie zniechęciło mnie to do zapoznania się z ostatnią częścią - Światłami Września, którą mam nadzieję wkrótce przeczytać :).

Wydawnictwo: Muza, Warszawa 2012
ISBN: 9788374959780
Liczba stron: 288
Ocena: 5/10

A Wy jak oceniacie twórczość Zafona w odniesieniu do tej konkretnej trylogii? Mieliście z nią już styczność? :)

Read More

piątek

001. Stephen King - Cmętarz Zwierząt



Debiutowym wpisem będzie recenzja stosunkowo niedawno przeczytanej przeze mnie książki, myślę, że niejednemu znaną, a mianowicie chodzi o Cmętarz Zwieżąt mistrza horroru - Stephena Kinga :) A że dziś 25 grudnia, to życzę Wszystkim wesołych oraz pogodnych świąt :)


Czy zastanawialiście się kiedyś co się z nami dzieje po śmierci? Wierzycie w życie po życiu? Jak myślicie, jakimi ludźmi byście się stali dostając możliwość odzyskania czegoś, czego bardzo pragniecie, do czego bylibyście zdolni? Jak daleko moglibyście się posunąć?

“Cmętarz Zwiężąt” to powieść wydana w 1983 roku przez Stephena Kinga. Co jak co, ale autora przedstawiać nikomu chyba tutaj nie muszę, gdyż ten urodzony w 1947r. amerykański pisarz z Portland jest określany mianem króla literatury grozy. King znany jest nie tylko z powieści, ale też i zbiorów opowiadań, komiksów oraz scenariuszy filmowych. Większość jego powieści została zekranizowana, najpopularniejsze z nich to “Lśnienie” z Jackiem Nicolsonem w roli głównej, “Zielona Mila” czy wampiryczne “Miasteczko Salem”. Co do określenia mistrz horroru, zabierając się za lekturę podchodziłam z dosyć dużą dozą sceptycyzmu, gdyż z autopsji przekonałam się co do tego, że mimo wszystko, to co najbardziej jest podziwiane, wychwalane, reklamowane - to najczęściej zwykły bubel, bądź też nic szczególnego. Zapewne miałabym satysfakcję, gdybym stwierdziła, że i tym razem miałam rację, jednak musiałabym wtedy skłamać. Wstyd się przyznać, ale jest to moja pierwsza lektura tego autora zatem nie na miejscu byłoby porównanie do innych jego dzieł, z którymi styczności nie miałam (a nie chciałabym oceniać książki przez pryzmat ekranizacji). Jednak to właśnie pierwsze podejście wystarczyło, by przekonać mnie do tego autora, jego stylu pisania i z niecierpliwością wyczekuję dnia, którego będę mogła przeczytać inne jego dzieła.
Kinga do napisania powieści zainspirował pobyt w wynajętym domku w Orrington (podobnie jak i w książce - stan Maine), domku za którym znajdował się cmentarz zwięrząt. Powieść ta została wydana w 1983 roku, pierwotnie pod tytułem “Smętarz dla Zwierzaków” -tak, jak i jej ekranizacja. Obecny tytuł to Cmętarz Zwieżąt (ang. Pet Sematary).

Pierwsze, co nam się rzuca w oczy, to właśnie błędna pisownia, która poprawnie przynosi nam na myśl dziecięce bazgroły i skutecznie kreuje w naszych mózgach różne spekulacje dotyczące fabuły. Początek nie wyróżnia się szczególnie na tle innych amerykańskich powieści. Brzmi typowo - przeprowadzka do nowego domu z dala od zgiełku miasta, szczęśliwa rodzina, nowa praca, tajemniczy sąsiad, ścieżka wzbudzająca ciekawość dzieci, ruchliwa droga, nieznośni teściowie, oraz dziwne odczucia towarzyszące bohaterom przebywającym w nowym lokum. Przyznaję się bez bicia, że właśnie przez to “typowe” rozpoczęcie czytanie pierwszych 30 stron strasznie mi się dłużyło, leciało niemal jak krew z nosa. Jednak wystarczy przetrwać te pierwsze kilkadziesiąt stron, by przekonać się, że losy rodziny Creedów nie są wcale podobne do historii lub życia codziennego typowej amerykańskiej rodziny. Akcja zaczyna się powoli rozwijać wraz z wycieczką małżeństwa z dwójką dzieci oraz Judem Crandallem (sąsiadem mieszkającym w okolicy od ponad ośmiu dekad) na leżący nieopodal cmentarz dla zwierząt. Crandall, nałogowy palacz Chesterfieldów przedstawił rodzinie historię oraz genezę tego miejsca. Od tego dnia córkę Luisa - Ellie zaczynają nawiedzać myśli oraz rozważania nad kruchością życia, dziewczynka uważa, że Bóg jest zły niesprawiedliwie odbierając nam najbliższych. Najbardziej martwi ją Church - jej kot. Słysząc historie o zmarłych w okolicy zwierzętach Ellie panicznie boi się jego śmierci. Akcja nabiera tempa w pierwszym dniu pracy Louisa Creeda - który razem ze zmianą miejsca zamieszkania zmienił pracę, odtąd miał pracować jako lekarz w uniwersyteckiej przychodni. Był przekonany, że będzie to bezstresowa praca- od czasu do czasu pojawią się pijani lub pokaleczeni studenci po nocnych wojażach. Nic bardziej mylnego. Już w pierwszym dniu pojawiają się studenci z ciężko rannym, ledwie żyjącym Victorem Pascowem, który nie znając wcześniej Louisa przemówił do niego po imieniu w powiewający grozą sposób ostrzegając go przed Cmentarzem Zwierząt - pacjent przedstawia to miejsce jako źródło zła. Jak nie trudno się domyślić, rodzina wędrując tam po raz pierwszy nie zdawała sobie sprawy z tego, jakie brzemię na nich zrzuca to miejsce, ale kto byłby tego początkowo świadom? Nie chcę zdradzać reszty fabuły, gdyż nie jest to spoiler, ani streszczenie, a recenzja książki z moimi spostrzeżeniami na temat fabuły oraz stylu autora.
Podczas czytania nietrudno przychodzą nam na myśl spekulacje dotyczące dalszych wydarzeń, jednak mimo to książka trzyma nas w napięciu dosłownie do ostatniego zdania. Autor wprowadzając nagłe sytuacje, wątki, wydarzenia inteligentnie stosuje przy tym różne sztuczki, przez które ciężko jest nam zdecydować o tym, czy fragment czytany w danym momencie dzieje się naprawdę czy jest to tylko spekulacja, sen lub złudzenie bohaterów. King sposobem pisania tej książki bawi się z czytelnikiem, skutecznie go zwodząc oraz rozpalając nadzieje.

Cmętarz Zwieżąt to nie tylko “straszna historyjka”, to przede wszystkim opowieść o tym, do czego zdolny jest człowiek szaleńczo opętany przez własną rozpacz, poczucie winy, miłość oraz pokusę, która niesie za sobą ciąg konsekwencji. To opowieść o tym, jak wiele zasad oraz obyczajów jest w stanie złamać człowiek, który traci to, co dla niego ważne.

Co do filmu, który (niestety) miałam okazję obejrzeć niedługo po skończeniu lektury - apeluję do wszystkich, którzy mają zamiar zapoznać się bliżej z tą książką - NIE OGLĄDAJCIE PRZED CZYTANIEM. Ekranizacja według mnie jest strasznie banalna, nudna i pojawiają się w niej wątki zupełnie niepowiązane z fabułą książki.

Jeżeli chodzi o powieści grozy, to mam do nich dosyć wymagające podejście, a jednym z kluczowym dla mnie kryteriów, to właśnie to, czy książka wywołuje we mnie jakikolwiek strach lub chociażby niepokój. Jako, że moje gusta i zainteresowania oraz stan umysłu ;) są dosyć ekstremalne, tak też książka nie wywołała u mnie emocjonalnych fajerwerków takich jak strach czy lęk, jednak muszę przyznać, że były momenty, takie jak powrót Pascowa zza grobu, w których odczuwałam dosyć spory niepokój czytając nawet w środku dnia. Dlatego też moja ocena książki to 7/10, gdyż pod względem fabuły, stylu pisania, lekkości przychodzącej przy czytaniu nie mam tej pozycji nic do zarzucenia, jednak do perfekcji brakowało mi tu tylko skrajnych emocji, dzięki którym było by to 10. Mimo wszystko jednak tak jak już to wspominałam wcześniej - jest to moje pierwsze spotkanie z tym autorem i spotkanie to wystarczyło, by przekonać mnie do sięgnięcia po inne jego pozycje.
Mimo faktu, że posiadam książkę w wersji kieszonkowej, to czytanie przychodziło przyjemnie oraz szybko.

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, Warszawa 2012
ISBN: 978-83-7839-166-1
Liczba stron: 519
Ocena: 7/10
A Wy macie ulubione książki tego autora? :)

Read More
Obsługiwane przez usługę Blogger.

© Help Book, AllRightsReserved.

..